Wokół rodziny, dziecka, partnerstwa i życia. Rzeczywistość na opak i niepoprawnie.
RSS
poniedziałek, 04 stycznia 2010

10 tydzień i 5 dzień, a ja do tej pory zaliczyłam zachcianki na:

- budyń i kisiel

- płatki Chocapic

- popcorn (odchorowane ciężko)

- schabowego

- hamburgera z Maca i colę (bez skutków ubocznych)

- lody Magnum

- bigos ze słodkiej kapusty i ziemniaki (odchorowane)

- herbatniki Leibnitz

- roladę śląską z kluskami i kapustą (nie zaliczone)

- pastę jajeczną (robioną o godz 23 w niedzielę przez małża)

- parówki (w ilościach hurtowych, niby zakazane)

- kopytka z boczkiem i kapustą (nie zaliczone)

- pierogi z kaszą i serem (nie zaliczone)

 

Spożywam

- jogurty i nabiał w ilościach hurtowych

- niestety słodycze w ilościach znacznych

- czarną herbatę (podobno niewskazana...)

- w Wigilię żywiłam się wyłącznie uszkami z barszczem a po Wigilii twarogiem z dżemem

- a po wypiciu herbaty imbirowej na mdłości zwymiotowałam niedyskretnie

 

Lista zachcianek będzie uzupełniana i updatowana.

 

Update! 7.01.2010

Zachcianki zrealizowane:

- quessadillas z guacamole - domowej produkcji

- sałatka owocowa

- pasztet ze śliwką (podobno nie wskazany...)

 

Ja: A jak się urodzi, czy będziesz się zajmował, chodził na spacery? Jest tak zimno, nienawidzę zimy. Ty będziesz z nim wychodzić w taką pogodę!

On: No jasne. Zabiorę je na forty!

Ja: Po urodzeniu, na forty? Od razu? Takiego malucha?

On (głosem udającym despotyzm): Jasne, niech się gówniarz uczy i wdraża od dzieciństwa!

 

(tatuś jest pasjonatem fortów, fortyfikacji, historii i militariów)

Monolog z gatunku nowotechnologicznych.

On: A jak już powiemy wszystkim o ciąży, założymy dziecku profil na Facebooku? Będziemy pisać, ile waży i mierzy i co u niego słychać. No co, dla dzisiejszych dzieci to już norma!

Ja: Wiesz, boję się, że po urodzeniu dziecka, kiedy zostanę w z nim w domu będę się odmóżdżać. Nie będę miała z kim porozmawiać, jak się rozwijać intelektualnie i zawodowo! Uwstecznię się!

On z emfazą:Jesteś tak inteligentna, że Ci to nigdy nie zaszkodzi. Wielu kobietom jeszcze brakuje do Twojego poziomu. Musiałabyś urodzić 4 dzieci, żeby coś poczuć.

Pocieszacz.

Siedzimy wieczorem. Proszę Małża o to, by narysował na płaskim jeszcze brzuchu dziecko. To jak je widzi, jak czuje.

On z ociąganiem rysuje centymetrowe COŚ.

Identyczne jak drugi ludzik od lewej w dolnym rzędzie

 

Denerwuję się.

Ja:  Dlaczego takie malutkie? Nie czujesz nic w stosunku do niego? Nie przykładasz się?

On:Czuję! No przecież ma 2 centymetry. Rysuję realistycznie!

Ja:Faceci w szkołach rodzenia rysują na brzuchach i podobno mają z tego frajdę! Widziałam na filmie video.

On:To chyba jacyś geje są! Moge Ci biegać po śledzie z dżemem w nocy, ale nie każ mi rysować, bo mnie to stresuje! Nie umiem rysować!

I nie zapisuj tego co mówię!

 

(p.s małż nie ma nic do gejów; wystąpili tutaj jako artystycznie uzdolnieni i czuli osobnicy)

A właściwie to już zaczęliśmy...

W listopadzie 2009.

Nasz nie pierwszy, lecz największy wspólny projekt - projekt kiddie.

Projekt człowiek, dziecko, dzidziol, kropek, mikrolarwa... Niezależnie od nazw jest tam, ma kilka centymetrów i już zdążyło przewrócić nasze życie do góry nogami - zanim pojawiło się na świecie.

Projekt będzie miał launch w świecie rzeczywistym pod koniec lipca 2010.

Tymczasem...

Zaliczyliśmy już pierwsze stresy związane z moim stanem zdrowia, pierwsze błędne diagnozy okraszone załamaniem i płaczem. Pierwsze gigantyczne wydatki na lekarzy. Pierwsze niedopinające się spodnie, pierwsze rozstępy, zachcianki pokarmowe, pierwsze mdłości, wymioty i humory...

Niebawem czeka nas  badanie genetyczne. Czekamy.

Dopiero  teraz decyduję się na rozpoczęcie pisaniny. Widzę jak chwile umykają, jak szybko minęły prawie 3 miesiące. Ile odczuć, zmian i dialogów zabłysło i zgasło.

Tymczasem - mogą stanowić pamiątkę dla naszego dziecko. A dla nas dowód tego, jacy byliśmy, jacy jeszcze jesteśmy.

Startujemy.

1 ... 41 , 42 , 43
 

KONTAKT I WSPÓŁPRACA: aeidenn@gazeta.pl



Lilypie Third Birthday tickers