Wokół rodziny, dziecka, partnerstwa i życia. Rzeczywistość na opak i niepoprawnie.
RSS
czwartek, 30 grudnia 2010

Minęło  prawie pół roku od pojawienia się Ninki i mogę śmiało pokusić się o parę podsumowań.

Jednym z nich może być podsumowanie zakupowe. W naszym domu pojawiło się parę zbędnych rzeczy.

Totalnie niepotrzebny okazał się piękny rożek. Pastelowa karuzela Fisher Price również nie do końca się sprawdziła, dziecię zdecydowanie preferuje żywsze barwy.

A czego nie kupiliśmy, a co jest niezbędne?

SZEROKIE MAŁŻEŃSKIE ŁOŻE.

Rodzicu! Niezależnie od tego co sobie postanowisz, i tak dziecina w końcu wyląduje w Twoim łóżku. Oszczędź więc sobie boleści i ścierpniętych ramion. Kup szerokie łóżko, w którym zmieścicie się w trójkę.

Weź poprawkę na to, że  dziecię sypia w pozie na Jezuska czyli z rozrzuconymi ramionami. Jedno z małżonków na pewno też. Nie wskażę palcem, które. I które się kuli na wąskim pasku wolnego miejsca, na boczku, chyłkiem, wywalając cyca do karmienia...

Weź poprawkę, że kiedy dziecię odkryje jak fajnie jest u rodziców, będzie bojkotować kołyskę.

Porzuć więc wszystkie swoje zasady i kotłuj się z dzieciną w łóżku, zwłaszcza, że lepiej w nim sypia niż u siebie.

 

czwartek, 23 grudnia 2010

Przygotowania do Świąt w toku, Jutro Wigilia, a Nina zalicza ogromny skok rozwojowy.

Przewraca się z pleców na bok, obraca przedmioty w dłoniach, badawczo wpatruje się nawet w drobne przedmiotu i zagaduje wszystkich. Pakuje wszystko do buzi i obgryza, najchętniej moje palce. Siedzi sztywno z lekkim podparciem i krzyczy, gdy zmieniamy jej pozycję. Sięga do naszych kubków i talerzy, sama wcina swoje pierwsze dania.

Patrzę na nią z miłością i wyobrażam sobie kolejne święta, jakie są jeszcze przed nami. Wyobrażam sobie, jak będziemy razem wykrawać pierniki, robić ozdoby świąteczne z papieru i masy solnej, rozstawiac pomarańcze nabijane goździkami, piec i gotowac.

I robić własnoręczne prezenty.

Chciałabym ją nauczyć radości z obdarowywania, z wyszukiwania drobnych, ale trafionych prezentów, z robienia ich samemu, z ładnego ich opakowywania. Chciałabym, żeby po latach wspominała magię i ciepło świąt. Choć nie obchodzimy ich jak osoby wierzące, doceniamy znaczenie własnych rytuałów. To one tworzą klimat. Na przykład grosik, jaki wkładamy do uszek jako wróżbę - kto go znajdzie, dla tego przyszły rok będzie pomyslny. Co roku więc pochłaniam tonę uszek, nie tylko dlatego, że je uwielbiam...

Dziś zapakowałam tonę prezentów. Drobiazgi, ale każdy ma osobny papier i kokardę. chyba najmilszy jest sam ich widok i odpakowywanie. Już wyobrażam sobie Ninkę pod choinką, jak ślini i drze wszystkie papiery i obgryza motyla Emanuela Lamaze, jakiego dostanie od nas.

Mam nadzieję, że Małż dotrze do nas bez problemów.  Czeka go ponad 400 km drogi dwoma pociągami, ma dotrzeć na osiemnastą. Przy stanie PKP zakrawa to na wyczyn!

Odmeldowuję się świątecznie i pozdrawiam.

 

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Życzę wszystkim takich świąt jakie sobie wymarzyli.

Już teraz, bo potem w  kuchennej gonitwie nie ma czasu na blogi...

Jednym rodzinnych i hucznych, innym spokojnych pod kołdrą i z książką.

Aby było miło, smacznie, niewymuszenie. Po swojemu. Szczęśliwie i ciepło.

I życzę takiej muzyczki w tle. Michael Buble, Paul Safy, Matt Dusk, Harry Connick jr, Dean Martin, Frank Sinatra itd.

Wiruje śnieg, Nigella gotuje, leci zimowy swing, pachną pierniki i korzenny grzaniec...

Tylko czemu w środku czuję ukłucie?

Ukłucie smutki i stresu. Bo już za miesiąc wracam do pracy...

Zgińcie, przepadnijcie smutki, smutaczyska!

 

sobota, 18 grudnia 2010

W środę minęły moje kolejne urodziny, ostatnie dwudzieste...

Wiek to podobno tylko stan ducha, a ja  jak to często u mnie bywa, czuję się dojrzale i smętnie. Urodziny dawno przestały mnie specjalnie cieszyć. Symbolizują teraz tylko upływ czasu i zmuszają do niemiłych podsumowań.

Podobno najwięcej samobójstw jest w lutym, kiedy ludzie zdają sobie sprawę, że niewiele wyjdzie z ich noworocznych podsumowań. Jako, że moje urodziny wypadają w połowie grudnia również nie napawają mnie optymizmem z tego samego powodu... Urodziny to także dzień pt. "w co grają ludzie". Weryfikują relacje z ludźmi. Kto pamiętał, kto zapomniał? Dla kogo jestem ważna, dla kogo zupełnie nie? Bilanse bolą.

W tym roku najpiękniejsze, najszczersze życzenia - m.in czasu tylko dla siebie - dostałam od siostry i innych kobiet - szwagierki, mamy, teściowej, Aś, Gosi... Czy to własnie kobiety przywiązują wagę do sztuki składania życzeń? Ważny jest dla mnie ich zindywidualizowany charakter, zwłaszcza w dniu urodzin. Takie staram się składać i uwielbiam otrzymywać. Wtedy wiem, że ktoś mnie słucha, pamięta o tym, co dla mnie się liczy, o czym marzę...

Od siostry przywędrował najmilszy chyba młodej mamie, fantastyczny prezent - karnet na relaksujące zabiegi kosmetyczne. Bym mogła poczuć się jak królowa. Nie mogę się doczekać tej bezkarnej błogości...

Dziękuję pamiętającym. Trochę raźniej być znów starszą...

wtorek, 14 grudnia 2010

Dojechałyśmy. Mazury welcome to.

Zima sprawiła, że dojazd autem zajął nam 9,5 godziny. Podział na Polskę A i B widać m.in. po stanie dróg. Od pewnego momentu stały się oblodzone jak szklanka, a pobocza zasypane. Jechaliśmy 9,5 godziny, w niektórych miejscach zwalniając do 50 km/h. Poślizg też zaliczyliśmy...

Moje złote dziecko przespało prawie całą drogę. Marudziła delikatnie tylko parę razy, kiedy miała mokro, lub była głodna. Bojąc się histerii zabrałam tonę zabawek i mp3 z muzyką dla dzieci. Niepotrzebnie. Sprawdził się jej ukochany banan Tine Love,  smoczek i parę piosenek Fasolek. Zadziwiła mnie swoją odpornością. Po przyjeździe fikała do dziesiątej wieczorem rozdając uśmiechy.

Podróż zimą okazała się trudna nie z powodu długości trasy, czy zmęczenia dziecka, ale infrastruktury, a raczej braku pewnych rozwiązań. Zatrzymywaliśmy się parę razy na stacjach. Na żadnej z nich nie uświadczylismy pokoju dla matki z dzieckiem, nie mówiąc o chociażby przewijaku. Toaleta na BP w Inowrocławiu wołała o pomstę do nieba. Brud był nieziemski. Nina zaliczyła zatem przewijanie m.in. w aucie i na stoliczku w Wild Bean Cafe.

Myślę sobie, jaką wspaniałą kampanię PR miałaby ta sieć stacji, która wprowadziłaby udogodnienia dla matki z dzieckiem. I ile kobiet by się tam zatrzymywało i tankowało. Pozytywny szum rozchodziłby się drogą pantoflową na forach i między mamami.

Czy tak trudno wydzielić kawałek przestrzeni i zamontować wspomniany przewijak?A sieć, która chciałaby być jeszcze bardziej cool mogłaby podpisać umowę z producentem pieluch czy chusteczek i wydawać je w ramach samplingu lub oferować w dystrybutorze. Plusem byłby także dostępny podgrzewacz czy bezpłatny wrzątek. Pomijam kwestię czystości takich miejsc, choć jak widać po BP nie jest to tak oczywiste...

Tak niewiele może sprawić tak wiele...

Podobno jesteśmy w Europie, ale de facto jeśli chodzi o mentalność decydentów nadal nam daleko.

 

wtorek, 07 grudnia 2010

Jest takie zjawisko samotności długodystansowca - biegacza na długie dysanse, który zmaga się z samym sobą, swoimi myślami i brakiem wsparcia z zewnątrz podczas wielogodzinnego biegu.

Zjawisko to można odnieść także do mnie - mamy na urlopie macierzyńskim dzień w dzień przebywającej przez 24h na dobę z małym dzieckiem. A przede wszystkim siedzącej samej w domu od siódmej rano do szóstej wieczorem, czasem dłużej.

To rodzi straszne poczucie osamotnienia.

Niezależnie od miłości do Ni i wsparcia Małża pojawiają się momenty zwątpienia.

Powody?

Przemęczenie, monotonia dni, humory dziecka, prozaiczne czynności jakie zapełniają dzień, brak towarzystwa, brak rodziny na miejscu i osób, które pozwoliłyby zaczerpnąć oddech, spuścić się ze smyczy obowiązków. Wyjść. Odetchnąć.

Teraz nie dziwię się, że głównym motywem spotkań dla rodziców pt. 'Rodzina na Starcie' był stres młodych rodziców. De facto wczesne rodzicielstwo oprócz miliona pięknych chwil i wzruszeń to dla mnie także milion stresów wynikających z konfrontacji. Konfrontacji rzeczywistości z wyobrażeniami, swoimi i innych. Oraz realnych możliwości z potrzebami.

A przede wszystkim dopadająca zwłaszcza teraz, zimą, koszmarna samotność.

Nie dziwię się, że fora dla mam kipią.

Wcale nie jest łatwo.

sobota, 04 grudnia 2010

W Poznaniu spadł śnieg.

Prawdę mówiąc, zasypało nas.

Małż w czwartek wrócił z pracy 1,5 godz później z racji paraliżu komunikacji miejskiej.

Zima jak zwykle zaskoczyła drogowców. Jak również oszołomiła administrację osiedli i zarząd dróg, dróżek i alejek.

I uziemiło mnie w domu.

Przedarcie się przez zaspy graniczy z cudem. Cóż z tego, że odśnieżono prowizorycznie ścieżki, kiedy szerokość odśnieżonego pasma równa się skromnemu rozstawowi spacerowemu nóg dorosłej osoby?

A co z wózkami dziecięcymi i inwalidami?

Nie mogę przejść w niektórych miejscach. Inne odśnieżone są tylko prowizorycznie, wózek mi szaleje na rozciapanym z piaskiem rozmiękłym śniegu.

Na dodatek mój trzykołowiec Jedo kompletnie nie daje rady w taką pogodę. Nie trzyma linii prostej jadąc, telepie się na boki, skręca. Potrzeba wysiłku, by go utrzymać i pchać. Już po wyjściu z klatki jestem mokrusieńka. Zastanawiam się nad jak najszybszym, perspektywicznym kupnem stabilnej czterokołowej spacerówki rozkładanej na płasko. (doradzicie?)

Dzisiaj w Wyborczej przeczytałam o panu z Warszawy, "Szalonym Wózkowiczu" - wzbudzającym mój entuzjazm i szacunek inwalidzie przez swoje happeningi wpływającym na zmiany nieprzyjaznej infrastruktury w tym mieście. (Swoją drogą dlaczego w Polsce trzeba robić coś absurdalnego by cokolwiek zdziałać? Pisma tego pana trafiały w próżnię. Dopiero film na You Tube wzniecił lawinę).

Czy ja też mam zamienić się w Szaloną Wózkowiczkę i urządzać akcje na mieście? Tylko, że jedna z akcji polegała na demonstracji tego, jak wózek wywraca się przy próbie wjazdu do wagonu metra. Przecież nie wywrócę wózka z Niną. Usilnie staram się właśnie temu zapobiec.

Apeluję do osób odpowiadających za odśnieżanie: więcej wyobraźni! Nie każdy ma dwie nogi i to w dodatku sprawne! Niektórzy mają cztery koła. I nie za dużo siły. Albo kule.

Oj tak, bycie matką otwiera oczy na kolejne objawy dyskryminacji i wykluczenia!

KONTAKT I WSPÓŁPRACA: aeidenn@gazeta.pl



Lilypie Third Birthday tickers