Wokół rodziny, dziecka, partnerstwa i życia. Rzeczywistość na opak i niepoprawnie.
RSS
czwartek, 28 stycznia 2010

Wróciłam zmęczona z pracy. W której usłyszałam od nieświadomego zresztą ciąży kolegi, że źle wyglądam i mam wielkie cienie pod oczami...

 

Ja: Kochanie, czy ja naprawdę tak źle wyglądam i mam takie cienie pod oczami?

Małż [miłośnik filmów o zombie, podobnie jak ja]: Pokaż się pod światło... Hmm... Faktycznie... Masz takie duże cienie... Wyglądasz jak zombiak...

Ja: [konsternacja]

Małż [widząc moją załamaną minę] : Nooo, jak półzombiak.  Taki półumarły...

Ja: [ jeszcze większa konsternacja]

Małż: Yyyyy . Pogrążam się? ... Ale półzombiak to taki lepszy zombiak, mniej umarły...

---

Dzięki.

Ciąża mi nie służy jeśli chodzi o wygląd.

Fałdki, rozstępy, wulkany na czole, każdego dnia "bad hair day" i jeszcze cienie.

I co jeszcze?

Na pociechę usmażyliśmy z sentymentu ( i inspiracji forum ciążowym) mieloniaki i do tego dorobiłam marchew z groszkiem. Trza się rozpieszczać, skoro życie nie pieści.

Kupiłam też na Allegro pasy ciążowe i dziś jeden zadebiutował w roli podtrzymywacza za krótkiego sweterka. Przydatne!

 

 

 

środa, 27 stycznia 2010

Dzisiaj oficjalnie rozpoczęliśmy 2 trymestr ciąży. Jesteśmy w 14 tygodniu.
święto!

Udało mi się zapisać do polecanego lekarza, wizyta 3 lutego. O połowę tańszy...

--

Okazuje się, że smażone pierogi ruskie przy dobrych chęciach mogą być postrzegane jako zdrowa żywność:)

 

Ja: Kochanie, wiesz że w 14- tym tygodniu co minutę przybywa dziecku 250 tys. nowych komórek nerwowych w mózgu? Muszę się dobrze odżywiać teraz, by dać dziecku odpowiednie zasoby!
Małż: Przysmażę Ci dzisiaj pierożki...
Ja: Ale one nie są zdrowe!
Małż: Jak to nie! Serek. Mąka. Jajeczko. Ciutka tłuszczyku. To dla mózgu dobre. Najważniejsza różnorodność!

--

Jeśli chodzi o jedzenie, to najbardziej niemożliwa była moja wczorajsza zachcianka - talerz ugotowanych najzwyklejszych ziemniaków z miską mizerii...

 

niedziela, 24 stycznia 2010

 

Wkurzyłam się przedwczoraj. Okazało się, że moja pani doktor od stycznia podwyższyła i tak już wysokie ceny wizyt. Zamiast 150 zł życzy sobie 200, a 250 z cytologią.  Uważam, że to niemoralne pobierać takie opłaty w przypadku stałych pacjentek. A dwa - równie przykre jest zwiększenie opłat w  trakcie prowadzenia ciąży.

Niestety mój budżet nie wytrzyma takiej podwyżki. Biorac pod uwagę, że  czeka mnie jeszcze ok 5 takich wizyt do końca ciąży, daje to cały 1000 zł i 250 zł jakie mogłabym przeznaczyć chociażby na łóżeczko.

Czas więc chyba szukać nowego lekarza. Dodatkowy stres:( Na dodatek po przygodach szpitalnych i z NFZ mam uraz do lekarzy mężczyzn...

A z przyjemnych rzeczy - odwiedziliśmy Agnieszkę, Krzyśka i 10-miesięcznego Antka. Antoś jest bardzo uroczym, ślicznym a przede wszystkim grzecznym chłopcem. Jest też ufny, bez problemu siadał na kolanach, dał się głaskać. Takie dzieci przywracają mi ufność w to, że małe dzieci da się lubić i mimo tego, że są absorbujące, ich obecność nie musi być męcząca.

Wiele moich lęków dotyczy cały czas mnie samej - tego czy własne dziecko nie będzie mnie ityrować, czy będę umiała znaleźć się wśród innych matek i dzieci. Uwielbiam ciszę, chwile sam na sam. Teraz już zawsze będa okupione czasem, jaki powinnam/ mogłabym poświęcić dziecku. Choć wychodzę z zasady - pogodna matka to pogodne dziecko. Czasem trzeba będzie odpocząć i choć na godzinę się wyłączyć by nie zwariować.

środa, 20 stycznia 2010

Piszę tacie smsa, że właśnie jem drugą kolację.

Tata odpisuje: No właśnie tak przypuszczałem. Łatwiej Cię będzie przeskoczyć niż obejść.
Ja (załamana) do Małża: Kochanie, a tata mnie dołuje. Mówi, że łatwiej będzie mnie przeskoczyć niż obejść. (buuuu) Jestem grubaaaaaaa.
Małż (miłośnik nauki, racjonalista, umysł analityczny): Ale to nieprawda! Wcale nie będzie łatwiej! Z punktu widzenia fizyki wykonujesz większą pracę skacząc wzwyż niż obchodząc dookoła. Bo obchodząc musisz tylko pokonać siłę tarcia. Tata mówi nieprawdę!


Mój pocieszacz naukowy!

wtorek, 19 stycznia 2010

Małż ma niebawem urodziny.

 

Ja: Kochanie, a co by się stało, gdybyś na urodziny nie dostał prezentów osobiście przeznaczonych dla Ciebie, tylko dla dziecka?

On: Nie ma problemu, ale przecież nie znamy płci?

Ja: Ale wiesz, są prezenty praktyczne, pasujące do obu płci.

On (udaje, że go nagle oświeciło): Aaaaaaa, knebel na przykład?

Ja: [Konsternacja]

środa, 13 stycznia 2010

Bardzo bolał mnie dzisiaj dół brzucha po stresowym dniu w pracy. Położyłam się z laptopem pisząc artykuł do pracy.

Przyszedł małż.

Podobno pogodzony z tym, że jak będzie chłopiec to jednak Tymek nie Piotr.

 

On: Mogę pocałować brzuszek?

Ja: (Wniebowzięta)

On: Tymek! Trzymaj się! Tata mówi! Jak się urodzisz to pójdziemy na forty, ale to jeszcze trochę czasu! Musisz wytrzymać i się urodzić! Ale się tam nie stresuj. I nie rób tak, żeby mamusię bolało!

(i dodał zwiewając z pokoju): A na drugie i tak będziesz miał Piotruś!

niedziela, 10 stycznia 2010

W ciąży straaaaaaaasznie dużo jem... Do 11 tygodnia przytyłam 2 kg. Zwiększa się zamiast obwodu brzucha obwód siedzenia.

 

On (troskliwie): Ile Ci zrobić kanapek?

Ja (w roztargnieniu) : Mmm... jedną...

On (pobłazliwie) : No nieeee,  nie oszukujmy się kochanie...  Czyli dwie?

sobota, 09 stycznia 2010

Małż marznąc na przystanku po badaniu genetycznym stworzył limeryk.

Limeryk nawiązuje do mojego przerażenia kosztami złobków i opiekunek.

--

Pewnien Niuniak w granicach Poznania

martwił się, że zbyt droga jest niania

Jednak żłobek, gdzie fajniej,

nie jest tańszy bynajmniej

Co powodem jest wciąż niewyspania

--

Jest też wersja z  bardziej dosadną końcówką, ale nie będę cytować:)

 

Dzisiaj byliśmy też na USG genetycznym. Mikrolarwa była nieco zaspana, ale po chwli zaczęła trochę podskakiwać, a nawet pomachała łapką rodzicom.

Rączki są, nóżki są, serce bije 16o razy na minutę, mierzy to maleństwo 4,9 cm. Pomiary genetyczne prawidłowe - przezierność karkowa 1,1, kość nosowa jest, pęcherz moczowy jest, przepływ krwi ok.

Mamy nagraną płytę z fragmentami badania i zdjęcie USG "dla dziadków". Filmiki oglądałam juz jakieś 4 razy (około 2 minut każdy, są 3).

Wkraczamy na kolejny etap - dziecko nie jest już zarodkiem tylko "płodem" i ewidentnie przypomina już istotę ludzką.

Wzruszyłam się machaniem kończynami i małymi podskokami tego kurczaka.

Co ciekawe, na pewno to efekt wyobraźni, ale ja widziałam w przekroju poprzecznym męski interes między nóżkami. Hmmm. Czyżby Tymek?

Spodnie zaczynają mnie też uciskać. Wieczorny baby bump zaczyna być widoczny także za dnia. Trzeba będzie niedługo powiedzieć w pracy o ciąży. To będzie ciężkie przeżycie :(

piątek, 08 stycznia 2010

Jedziemy samochodem. W tle słuchać z radia piosenkę Whitney Houston.

On: (dając popis swojej nieznajomości popkultury, lekceważąc r'n'b, głosem starego rockowca) - Oooo, znowu ta co się robi na murzynkę...

Ja (oniemiała): Yyyy... ale ona jest czarna...

On: To kto to jest????

Ja: Whitney Houston!

On: Aaa, bo mi się pomyliło z tą drugą, "marają kareją" !

 

P.S Już nie wspomniałam, że Mariah też ma domieszkę czarnej krwi.

Tagi: dialogi
19:16, aeidenn
Link Dodaj komentarz »

W ramach moich zachcianek kulinarnych chcę zrobić shepherd's pie na obiad.

Ja: Kup marchewkę, mięso mielone, cebulę. Będziemy robić zapiekankę pasterską jutro na obiad.
On: To może wynająć kozę dla klimatu?

Tagi: dialogi
15:43, aeidenn
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3

KONTAKT I WSPÓŁPRACA: aeidenn@gazeta.pl



Lilypie Third Birthday tickers