Wokół rodziny, dziecka, partnerstwa i życia. Rzeczywistość na opak i niepoprawnie.
Blog > Komentarze do wpisu

5. urodziny Zakamarków. I słówko o hipsterstwie...

Tydzień temu w niedzielę mieliśmy przyjemność uczestnictwa z Bubiszonem w imprezie z okazji piątych urodzin Wydawnictwa Zakamarki, o jakim już parę razy wspominałam na blogu.

Wydawnictwa nie trzeba raczej przedstawiać, wpisało się w potrzeby rodziców szukających literacko dla swoich pociech czegoś więcej - książek niebanalnych, ładnych edytorsko, o ciekawych ilustracjach a nawet poruszających niełatwe tematy. 

Imprezę zorganizowano na dziedzińcu Zamku, pogoda i nastrój dopisały, podobnie jak frekwencja. Co prawda nie spędziliśmy tam dużo czasu, bo akurat dopadła nas pora drzemki Ni, ale moim zdaniem imprezę można uznać za udaną. Przede wszystkim zaś pomyślaną o od A do Z o dzieciach.

Można było wejść na scenę i poukładać wielkie klocki kartonowe.

Można było rysować kredkami na matach gąbkowych.

Można było wziąć udział w zajęciach muzycznych.

Można było odstać w kolejce i skorzystać z możliwości otrzymania własnej poduszeczki zakamarkowej by Olishka, do której stał nietopniejący ogonek,  a ona cierpliwie i z uśmiechem uszyła podobno ponad 100 egzemplarzy. My też też skwapliwie to uczyniliśmy.

Można było skonsumować dziecięce zdrowe smakołyki - owoce, bułeczki z twarogiem, soki i in.

Można było zniżkowo zakupić książki.

Można było się poczuć jak w jednej wielkiej czytelniczej rodzinie. Z racji kosztu i tematyki, czasem wymagającego przemyślenia charakteru, książki Zakamarków trafiają moim zdaniem do bardziej stargetowanego grona.  

Dlatego - tak na marginesie - można się było poczuć nieco jak w jednej wielkiej... hipsterskiej rodzinie.:)

A to sądząc po estetyce, eko jedzeniu, stylizacjach dzieci i rodziców, a także chociażby po imionach dzieci ...

Jako, że dzieci miały naklejki z imionami, można było zwrócić uwagę, że kręciło się kilka Ninek  - w tym moja, Zoś, Antoninek, a także byli choćby Felicja, Erni, Lea, Konstancja. Nie da się ukryć, że nadawanie dzieciom rzadkich, czasem o retro stylistyce imion jest swego rodzaju snobizmem, objawem przykładania wagi do wizerunku. Ale także zwrócenia uwagi na wyjątkowość dziecka, chęci wyróżnienia go.

Ja również wybierając imię dla Ni kierowałam się swoim gustem, ale też zależało mi na tym, by jej imię nie było jednym z najpopularniejszych i ogranych. Być może to też jest już rodzaj lansu?

Podobnie może można uznać za lans udział w tego typu imprezach?

Jeśli tak, to mam wiele sympatii dla takiego snobowania się czytelniczego.

Dorośli mogą się lansować przez akcję "Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka", a dzieci przez paradowanie z literaturą szwedzką.

A w ogóle to dziś dowiedziałam się, że wygraliśmy nagrodę w konkursie fotograficznym Zakamarków - 3 wybrane książki;D Bardzo się cieszę :))

\

poniedziałek, 03 września 2012, aeidenn

Polecane wpisy

Komentarze
2012/09/04 10:32:24
gratuluję wygranej:-)
szczęści się ostatnio Nince, oby to trwało jak naj-naj-najdłużej:)
-
2012/09/04 14:02:40
Oj, jaka szkoda, że nie wiedzieliśmy o tej imprezie!!! Bardzo żałuję...
-
2014/01/15 13:39:04
Fajna fotorelacja, widzę, że zrobiliście tyle fajnych drobiazgów handmade, że nie jednak firma mlm marketing by się zainteresowała ich sprzedażą. Dobra robota.

KONTAKT I WSPÓŁPRACA: aeidenn@gazeta.pl



Lilypie Third Birthday tickers