Wokół rodziny, dziecka, partnerstwa i życia. Rzeczywistość na opak i niepoprawnie.
Blog > Komentarze do wpisu

Dziecko nadaktywne zasypia

W książce "Drugi i trzeci rok życia dziecka" występuje piękna podręcznikowa typologia usposobienia dzieci. Niuńka ewidentnie pasuje do opisu dziecka nadaktywnego. 

Ciągle w ruchu, ciekawska wiercipięta. Nauczyła się biegać zanim zaczęła chodzić. Potrzebuje wielu bodźców i ich zmiany. Łatwo się denerwuje kiedy coś nie idzie po jej myśli, potrzebuje wiele ruchu na świeżym powietrzu - jak młody chart :)

I to wszystko przekłada się na jej trudności ze snem.

Zasypia teraz po 22giej... Wciąż wałkujemy nocne pobudki po 2-3 razy na mleko. Albo pobudki ni z tego ni z owego z histerycznym płaczem wymagającym natychmiastowego utulenia. Nie śpimy już zbyt często razem w naszej małżeńskiej alkowie - nocne wędrówki do jej pokoju uprawiane od miesięcy są wykańczające... Śpimy więc na zmianę obok jej łóżeczka, przy czym pan mąż wykazuje na tym polu większą cierpliwość i chęci niż ja. Jak mówi mój kolega z pracy, ojciec bliźniąt, pan mąż "bierze nocki". Bo to jest czasem jak praca w fabryce... Ryk, smoczek, mleko, utulić, wpaść w letarg do następnego razu...

Usłyszałam ostatnio od znajomych rodziców, że z dzieckiem jest właśnie jak z psem - raz pozwolisz i zawłaszczy sobie twój czas i przestrzeń. Okrutne to i bezobcesowe, choć pewnie jest w tym ziarno prawdy. Jako maluch przez pewien Ni przecież sypiała dobrze i samodzielnie. Dziś nie zaśnie bez nas w pokoju głaszczących ją po plecach i nie uśnie ponownie sama po wybudzeniu w nocy. Może to jest wciąż efekt traumy szpitalnej, a może efekt naszej czułości i troski po tym zdarzeniu, spaniu z nią i kojeniu lęków. jej i własnych.

Ale przecież nie można mierzyć wszystkich dzieci tą samą miarą... Ni chyba nigdy nie będzie dzieckiem padającym elegancko i samodzielnie spać po kąpieli i ładnie przesypiającym noc. Zazdroszczę innym rodzicom - ale wiem, że z tą jej nadaktywnością w pakiecie dostaję wiele pięknych cech, które w niej kocham. Ciekawość świata, śmiałość, sprawność fizyczną, przebojowość,  bezpośredniość, zaczepianie uśmiechem ludzi, kochaną hałaśliwość. A jednocześnie wielką czułość, "przytulastość", głaskanie nas i całowanie, wtulanie się, wielką potrzebę bliskości.

I kiedy kolejny raz nie mogę jej uśpić przez godzinę, bo co chwila wstaje by dać mi buzi, albo opowiedzieć mi w swoim języku o minionym dniu myślę, że będę kiedyś tęsknić za tymi chwilami.

Bo kiedyś wyrośnie z tej wczesnodziecięcej zależności od nas i ogromnej potrzeby bliskości i pobiegnie odważnie w świat, zdobywać go i badać. 

Mam nadzieję, że zawsze będzie wiedziała, że jestem obok i może wrócić się wtulić...

środa, 22 lutego 2012, aeidenn

Komentarze
2012/02/23 00:01:59
"Ni chyba nigdy nie będzie dzieckiem padającym elegancko i samodzielnie spać po kąpieli i ładnie przesypiającym noc."
Bedzie :)
Ja tez tak kiedys myslalam, czas szybko plynie a raczej pedzi szalony bez pasow , zanim sie obejrzysz bedziesz z niedowierzaniem zagladac czy aby na pewno ona spi . :)
Zazdroszcze Wam i to szczerze bez ironii , tego czuwania przy Ninki lozeczku. Ja po tygodniu zrezygnowalam i wzielam mala do naszego loza :) Stwierdzilam, ze sama to ona dlugo spac nie bedzie wiec nie bede sie meczyc...zwyciezylo moje lenistwo i wygodnictwo. :)
Moj pierworodny spal od urodzenia sam do tego przesypiajac kazda noc. W dzien istny SZATAN !!!! nie do zmeczenia a w nocy "kamien" nic go nie bylo wstanie obudzic :) Cora przez dwa lata nie przespala calej nocy , po dwoch latach sporadycznie sie budzila. W maju konczy 7 lat a dopiero od niecalego miesiaca spi sama w swoim pokoju !!!
Syna usypiac nie trzeba , cora zanim zasnie musi przeczytac kawalek ksiazki z podzialem na role , opowiedziec co ciekawsze historyjki szkolne, popodziwac swoja matke (mnie !!!) i obcalowac mnie gdzie sie da ....tak nam zlatuja dwie godziny .
A juz niedlugo , dokladnie tak jak piszesz, te malenstwa nasze ukochane opuszcza nasze gniazdo i odfruna zdobywac swiat ....
-
2012/02/23 00:09:46
Kiedy czytam o tej nadaktywności i pięknej otwartości na świat i ludzi w rekompensacie to jakbym czytała o własnej córce. Świetnie to rozumiem. A czy wprowadzać w kwestii zasypiania rygor dydaktyczny u tak małych dzieci też miewam wątpliwości. Chociaż wiem, że nocki z "przerwami" mogą wykańczać na dłuższą metę. Wszystko zależy jak bardzo "wymagania" dziecka są uciążliwe. Syn zasypiając musi mnie trzymać za brodę :-) Uciążliwe, głupie, bez sensu ale widać dla niego ważne. Więc póki to nie jest dla mnie wielki problem nie funduję mu traumy i liczę, że niebawem da spokój. Oby ;-)
Życzę powodzenia i spokojnych nocy! :-)
-
2012/02/23 00:26:19
May_bi !!! :)
Dziekuje za ta brode !
Wlasnie mi przypomialas cos o czym nie powinnam byla zapomiec ! Moj syneczek jak byl malutki , to zasypial trzymajac mnie albo meza za ucho , na poczatku bylo to bardzo slodkie z czasem przestalo byc :) Wlasnie zobaczylam we wlasnym filnie "powrot do przeszlosci" moje biedne czerwone uszy , bez mozliwosci wlozenia kolczykow. :)
-
2012/02/23 07:14:56
Ja też nie pamiętam tej magicznej chwili, kiedy z dziecka zasypiającego w łóżeczku nasza Nina stała się dzieckiem zasypiającym jedynie (!) na rękach...
Nam się jakoś teraz wyjątkowo poprawiło, że po kąpieli pada wykończona i praktycznie śpi już na przewijaku, wcześniej bywało różnie.
Co prawda temat budzenia się z krzykiem w nocy już tu był poruszany, ale wtedy nie pisałam więc dodam teraz, że u nas też tak bywa - to jest krzyk jak by jej ktoś np. rękę urywał, a nie jesteśmy po żadnych szpitalnych przejściach. Może pomoże Wam to uwierzyć w to, że jednak Nina nie ma poszpitalnej traumy, tylko jakieś złe sny, typowe dla dzieci, chyba :)
-
2012/02/23 09:02:18
Haha, świetne z ta brodą i uchem. U nas musi być głaskanie po plecach i po nasadzie nosa - robinie kółeczek. A w nocy trzymanie jednej reki na rodzicu kontrolnie.
-
2012/02/23 09:35:11
przejdzie jej :) choć może nie będzie idealnie, patrz Kacperek :D Ninka jest jeszcze malutka, nie dziw się jej. Kacper też czasami do nas przytupta o 4 nad ranem. Tak jak napisałaś coś za coś, ja tam bym nie chciała "flegmy- dziecka", teraz już nie, bo się przyzwyczaiłam do dzikusa :) Kacper ma prawie 5lat i lubi jak kładę się z nim, czytam mu i czekam aż zaśnie, bez przesady te 30 minut można przeleżeć he he :) ostatnie dwie noce z nim spałam, jest chory, kaszle, jak to ja, boję się, a on przez sen: nie chcę kotletów, chce naleśniki!!! :D
-
2012/02/24 08:34:58
:)
Miło czytać, bo tak niewielu rodziców traktuje te nocne przygody z pozytywnym nastawieniem i wiarą, że tak ma być:) Mam wrażenie, że wielu pobudki dziecka traktuje dość osobiście, często jako porażkę metod wychowawczych.Tym bardziej lubię takie normalne, pozytywne wpisy - jak normalne i pozytywne jest to, że nocą lubimy się czuć bezpiecznie, a najbezpieczniej - jak wiadomo - jest przy rodzicach;)

Czyli nie tylko rozpuszczone jak dziadowskie bicze bachory śpiące przy maminej piersi budzą się 3 razy w tym wieku?;)) Muszę to zapisać i rozpropagować tu i ówdzie;)

PS zasypiając, a w sumie będąc już na granicy jawy i snu, Radzik bardzo często postanawia energicznie powstać - jakby w ostatniej przedsennej konwulsji - i zrobić na mym brzuchu głośnego pierdziooooocha;) To dopiero rozbrajające:D
-
2012/02/26 14:39:20
Ja powiem jeszcze raz coś co pisałam wiele razy - to minie zanim zdążycie się tym nacieszyć. Pamietam wieczór kiedy mój mąż wyszedł od Pietruszki po 3 minutach zamiast normalnych 20-30. I powiedział z dziwną miną "Powiedział mi idź już tata bo ja sam będę spać". I nagle okazało się że to już i że nasz syn nas nie potrzebuje do przytulania i usypiania. I powstała jakaś dziwna pustka. Przy Zochaczu jakoś spokojniej do tego wszystkiego podchodzę, Bo wiem, ze minie strasznie szybko.
-
2012/02/27 09:36:54
zupełnie jak u nas... Nasz Kuba bez mamy nie zasnie nie ma bata, a najlepiej zeby mogl trzymac mame za wlosy....a ma 2,5 roku...
wsciekam sie ale zdrug str wiem ze niedlugo juz za tym zatesknie...


Lilypie Second Birthday tickers

kontakt: aeidenn@NOSPAM.gazeta.pl